Jak zrobić dobrze introwertykowi?


Introwertyk, introwertyczny, introwertyzm...o jak ja strasznie nienawidziłam kiedyś wszystkiego, co związane z tym zjawiskiem. Wszystko co miało takie cechy od razu uważałam za nudne, dołujące, smętne i smutne, szare i ponure. W gruncie rzeczy patrząc z boku na zachowanie takiej grupy ludzi można właśnie owe wrażenie mieć. Dopóki samemu nie odkryje się w sobie takiej spokojnej duszy i nie zrozumie o co tak naprawdę chodzi. Jestem pewna, że moja niechęć wzięła się stąd, że jeszcze nie tak dawno temu próbowano mi wmówić, że taka jestem, mimo że ja absolutnie tego nie czułam. Wręcz przeciwnie, miałam w sobie masę niewykorzystanej energii, pomysłów, które były tłamszone, żeby łatwiej było mnie dopasować tak, jak ktoś sobie wymarzył. Nie lubię przyznawać racji, wolę jak to mnie się ją przyznaje, ale tutaj trochę prawdy było. Sęk w tym, że są rzeczy do których się dojrzewa, albo które wykształcają się po pewnym czasie. Albo coś się w nas rodzi albo nie. Dałabym tu przykład instynktu macierzyńskiego, albo się to ma albo nie, ale to na tyle grząski i nieznany mi jeszcze grunt, że wolę nie ryzykować. Niemniej jednak mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi, prawda? Nie czując w sobie potrzeb do robienia tego czy owego nie ma siły, żeby właśnie tak się zachowywać.
Ostatnimi czasy miałam bardzo dużą potrzebę zamykania się w domu, siadania pod kocem i rozmyślania na milion pozornie niepotrzebnie martwiących mnie tematów. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że było mi to niezbędne, żeby poukładać sobie w głowie. Sama nie byłam świadoma, że przez ostatnie dwa lata, bardzo burzliwe w moim życiu zresztą nazbierało mi się tyle spraw do gruntownego przemyślenia.
Jedną z nich był mój charakter. Dużo mi w nim nie pasowało, chciałam wymagać od siebie więcej, być bardziej społeczna i rozrywkowa, mieć zawsze mnóstwo siły na wszystkie momentami nierealne pomysły jakie rodzą mi się w głowie. Analizowałam też wszystko czego nie zrobiłam, w czym nie wytrwałam, co mi nie pasowało. Przemyślałam też wszystkie powody dlaczego zachowałam się tak, a nie inaczej. W końcu najłatwiej było mi stwierdzić, że mam zwyczajnie charakter trochę bardziej introwertyka niż ekstrawertyka. Szczerze nienawidzę takiego generalizowania i szufladkowania ludzi, ale przyznajmy otwarcie- widać wyraźną różnicę w zachowaniach jednej i drugiej grupy. Co najlepsze, te wszystkie kategoryzacje są po coś. Moim zdaniem ta jest akurat po to, żeby lepiej zrozumieć samego siebie i przestać krytykować się za coś, czego zwyczajnie nie mamy ochoty robić.
My tu gadu gadu, zaczęłam się rozpisywać znów, a nawet nie wyjaśniłam kto to taki ten cały introwertyk, bo może ktoś nie słyszał jeszcze. Jednak zanim to, to chciałabym określić po co ja się nad tym wszystkim tak rozdrabniam. Ano dlatego, że widzę jak wiele osób ma problem ze swoim spokojnym usposobieniem, jak są oceniani przez innych jako ktoś nudny, wycofany, może nawet apatyczny czy wyalienowany. Słyszę też jak wiele osób błędnie ocenia takie osoby, co niby jest błahe, ale może być przykre dla ocenianego. Dlatego właśnie powstaje ten tekst, w którym z własnego doświadczenia chcę przekazać jak się z kimś takim obchodzić, żeby obie strony były zadowolone. Jest to temat z kategorii tych mocno ambitnych i trudnych, mam jednak nadzieję, że podołam i miło będzie Wam czytać, a kto wie, być może ktoś właśnie teraz odkryje, że całe życie nie był „inny” tylko ma umysł introwertyka? Zaczynajmy!
Przechodząc już naprawdę do sedna sprawy muszę wręcz podkreślić jeszcze, że nie jestem ekspertem, psychologiem ani też nie chcę wyjść na samozwańczego internetowego specjalistę. Wszystko tutaj to tylko moje odczucia i wspomnienia, osobiste potrzeby, które być może mają moi odbiorcy i odnajdą w tym cząstkę siebie. Teraz już naprawdę zaczynajmy! 


  • Kto to jest introwertyk?
Według definicji jest to cecha osobowości mająca tendencję do kierowania wszystkich działań i uwagi do wewnątrz, czyli myśli, emocji, przeżyć, ze zmniejszonym zainteresowaniem skierowanym na interakcje zewnętrzne. Tłumacząc z polskiego na nasze jest to ktoś, kto woli skupić się na tym co czuje i myśli w ciszy i spokoju, zamiast interesować się kolejnymi gorącymi ploteczkami z osiedla. Takie osoby mają także ustalony przez psychologów zespół cech, do których należą np. łagodność, rzetelność w wykonywaniu działań, powaga, ostrożność, wysoka kontrola nad sobą, dojrzałość emocjonalna. Podobno introwertycy są najlepszymi pracownikami, o ile oczywiście da im się odpowiednie warunki do pracy.
Już z samej definicji wynika, że są to osoby raczej wycofane, wolące trzymać się poza wielkimi grupami, lubiące spędzać czas same ze sobą. Właśnie z tego powodu są mylone jako ktoś apatyczny, aspołeczny niekiedy, typowy burek jak to się mówiło w podstawówce. Szkopuł tkwi w tym, że są to zazwyczaj osoby niezwykle ciepłe i przyjazne, ale do pewnego momentu. Introwersja to taki granica w człowieku. Po jej przekroczeniu owy introwertyk potrzebuję nie kontaktu z drugim człowiekiem, a czasu z samym sobą. Jeżeli ten czas dostanie w odpowiedniej ilości wtedy wszystko jest świetnie, wraca do normalnego funkcjonowania. Myślę, że to ze względu na to, że wszyscy żyjemy w ciągłym biegu to zjawisko jest tak niepożądane, gdyż trudno jest żeby ktoś dynamiczny i wybuchowy, kto może pracować 24h/dobę i jeszcze zaliczył półtoragodzinną sesję na siłowni, zrozumiał człowieka wolącego posiedzieć z kocem, książką i kotem w domowym zaciszu.


  • Jak obchodzić się z introwertykiem?
    Tutaj zaczyna się ta część, którą pisać będę bez pomocy wujka Google, a z własnego doświadczenia, więc jeżeli coś pominę to proszę wybaczyć albo dodać uwagę w komentarzu, będzie mi bardzo miło wszystkie przeczytać!
    Tytuł tego akapitu brzmi trochę, jakby taki człowiek był jakiś dziwny, mocno inny i wymagał specjalnego rytuału zajęcia się nim. Absolutnie tak nie uważam, jednak chciałam podkreślić, że flegmatycy (nazwa zamienna, choć niezbyt ładna) potrzebują odrobinę więcej ostrożności i uczuć w funkcjonowaniu z drugim człowiekiem. Jednak to wszystko zaraz wyjaśnię w podpunktach. Zacznę od pierwszego i najważniejszego, co można dla introwertyka zrobić:

1.Zrozum!
Często, aż za często mówiąc, że nie mam ochoty dziś gdzieś wyjść, nie mam ochoty w danym momencie rozmawiać, etc. słyszałam „ale Ty jesteś dziwna, nigdzie nie wychodzisz, sama byś tylko siedziała!” Niekoniecznie. Wiem, że ze strony osoby bardziej żywiołowej takie coś jak „nie chce mi się” odbiega od normy zachowania. A jak to często w życiu bywa, jeśli czegoś nie rozumiemy, to krytykujemy. Zdecydowanie łatwiej jednak żyłoby się nam, gdybyśmy chociaż spróbowali zrozumieć zachowania drugiego człowieka. Może jest chory, zmęczony, miał ciężki dzień, może coś się stało i chce to przemyśleć, a może najprościej chce pobyć sam. Często zapomina się o tej potrzebie wsłuchania się w siebie, mimo że to bardzo ważne. Oczywiście nie niezbędne do życia, ale dla introwertyka będzie liczyć się dwa razy bardziej, nawet trzy niż dla osoby mającej np. mieszany charakter (zdarza się i najczęściej jest tak, że mamy w sobie dwie różne tendencje, np. sangwinik i introwertyk)
Dlatego też zanim znów powiesz „ale Ty dziwny jesteś” przypomnij sobie mój post i oby nadeszła ta chwila refleksji, że może jego towarzystwo będzie dziś dla niego najlepszym? Jeśli kogoś zaczną nachodzić przemyślenia po przeczytaniu moich postów to będę czuła się artystycznie spełniona :D

    2. Daj święty spokój
Jeżeli natraficie na tak odważnego introwertyka, który będzie prosto z mostu potrafił powiedzieć „wybacz, ale potrzebuję teraz chwili spokoju, porozmawiamy jak będę w stanie” czy cokolwiek podobnego to najlepiej będzie jeżeli spełnicie jego prośbę. Oczywiście jeżeli coś będzie pilną sprawą to nikt nie będzie przekładał chwili dla siebie nad priorytety! Jednak gdy jest ku temu sposobność to uwierzcie, zdecydowanie prościej jest żyć z introwertykiem, który ma tę chwilę dla pobycia samemu ze sobą niż takim, który musi to w sobie tłumić. Wiem, że u mnie powoduje to naprawdę dużą frustrację i nie mam ochoty wielu rzeczy robić. Natomiast jeżeli dostanę ten przykładowo jeden wieczór „wolny” to automatycznie mija mi ta złość na cały świat, jesienna chandra i wszystkie inne niekoniecznie przyjemne emocje. Teraz nauczyłam się już mówić wprost czego potrzebuję i dlaczego, jednak nierzadko jeszcze kilka miesięcy temu uciekałam się do małych kłamstewek byleby ktoś, z kim nie chciałam w danym momencie być dał mi ten święty spokój. Niekoniecznie miłe to było, więc nie polecam praktykowania, jednak założę się, że nawet nie-introwertycy mają na sumieniu takie mijanie się z prawdą, byleby tylko zostać w domu.


3. Poświęć trochę więcej uwagi i uczucia
Nie mówię już tutaj o uczuciach kategorii miłość, sympatia, bo to swoją drogą zaraz poruszę. Głównie najważniejszym uczucie, bo chyba tak mogę to nazwać, jakiego taka osoba potrzebuję jest akceptacja i empatia. Jeżeli ja nie czuję, że ktoś akceptuje moje lekkie wycofanie, omijanie częstych wyjść, skłonności do głupich niekiedy przemyśleń, niechęć do gwaru i tłumu to nie czuję się bezpiecznie i komfortowo. Jeżeli wiem, że moje usposobienie spotka się z ostrą krytyką to jest mi przykro, automatycznie generuje się we mnie podświadoma niechęć do tej osoby. Empatia, czyli wejście w skórę drugiej osoby i zrozumienie jej działań, motywów też gra tutaj istotną rolę. Bo przykładowo: jeżeli będę mieć przyjaciółkę, która zamiast starać się zrozumieć dlaczego mam ochotę pójść do kina i na kawę, rozmawiając przy tym na miłe, interesujące mnie tematy niż przetańczyć całą noc w klubie na imprezie mocno zakrapianej alkoholem, będzie robić o mój wybór wielką aferę i wymyślać Bóg wie jakie powody to też nie będę czuła się dobrze. Wręcz przeciwnie, będę czuła się atakowana. Pamiętajmy też, że nie każdego kręci to samo, każdy ma swoje pasje, ulubiony rodzaj spędzania wolnego czasu czy sposób na odpoczynek i moim zdaniem należy to bezwzględnie uszanować.
Wracając jednak do tej wzmianki o miłości na początku, to tak, udowodnione jest, że introwertycy potrzebują kilkakrotnie więcej czułości, poczucia bycia kochanym i słownych zapewnień o tym, że się kocha! Więc Panie i Panowie, jeżeli żyjecie z kimś takim to kochać należy podwójnie! :D

Uff, ale mi z tego pogadanka wyszła, chyba najdłuższy post jaki do tej pory stworzyłam. Podsumowując jednak w gwoli ścisłości: nie wyróżniam tutaj tej jednej kategorii osobowości ani nie neguję żadnej innej. Z każdym człowiekiem należy obchodzić się inaczej, mimo to introwertycy są specyficzni i zdecydowałam się to poruszyć bo widzę jak potrafią być niedoceniani i niezrozumieni w otoczeniu. Mam ogromną nadzieję, że udało mi się dobrze ten temat ugryźć i jak już mówiłam, mam nadzieję że może ktoś nie będzie się już wstydził mówić otwarcie o swoich introwertycznych potrzebach światu. I że ten świat zrozumie, pozwoli pobyć samemu ze sobą i będzie komfortowy ;)
Tego Wam z całego introwertycznego serca życzę, a tymczasem idę wreszcie dać głowie odpocząć po całym tygodniu. Bo jutro trzeba rozpocząć kolejny. Dobrej nocy!


Komentarze