Pozwólcie, że się przedstawię
Hej, cześć,
dobry wieczór! Wybaczcie, mogę pisać dość chaotycznie, ale to
tylko objaw stresu. Długo zbierałam się w sobie, żeby zacząć
tworzyć coś nowego, swojego, więc rozumiecie- to dla mnie ogromny
krok w przód, który mam nadzieję będzie tym pierwszym, niosącym
choćby samozadowolenie, że coś tworzę. Nie przedłużając,
pozwólcie mi się przedstawić. Jestem Dominika, mam 19 lat, nie tak
dawno przeprowadziłam się do wielkiego miasta (Szczecina) w
poszukiwaniu pracy, uczelni, dorosłego życia o jakim marzyłam.
Blog ten będzie swojego rodzaju podróżą po dorosłości, opisem
wszystkich zmian, które czekają każdego młodego człowieka.
Pisząc o tym będzie mi zapewne dużo łatwiej zrozumieć to
wszystko, co dzieje się wokół, przejść trudne momenty, a te
dobre zachować na jeszcze dłużej. Być może trafią tu duszyczki,
które podobnie do mnie są w tak przełomowym okresie życia, a jak
wiadomo- łatwiej jest przeżyć coś, kiedy ma się wsparcie, choćby
w postaci kilku słów wyklepanych na klawiaturze :)
Zbierając
wszystkie pomysły jakie już mam mogę Was ostrzec, że będą tutaj
zapiski różnej treści. Taki już mój charakter, mam milion myśli
na sekundę, które czasami są niemożliwe do kategoryzowania w
jedno, dlatego tematyka będzie bardzo dowolna, swobodna lub poważna,
trochę żartobliwa, z dystansem. Podsumowując: miastowy slowlife w
wydaniu dziewczyny ze wsi. Liczę, że każdy znajdzie tutaj coś dla
siebie. Na pewno znajdziecie tu mnóstwo przemyśleń, porad, do
których doszłam metodą prób i błędów, urywek z życia
Szczecina i być może autorskich przepisów, bo kuchnia to mój mały
azyl w już i tak małym mieszkanku.
Kiedy teraz to
piszę minął właśnie 3 miesiąc odkąd jestem „na swoim”.
Wrażenia? Szczecin jest pięknym miastem, które od zawsze było
moim wymarzonym na zaczęcie samodzielnego życia. Każdego dnia
czaruje mnie przepięknymi uliczkami, kamienicami, zupełnie nowym
dla mnie trybem życia. Zwłaszcza nocą, wracając ze spaceru czy
pracy widzę, że to miasto ma mi do zaoferowania znacznie więcej,
niż myślałam. Poza tym przeprowadzka ułatwiła mi wiele spraw
prywatnych, które do niedawna wydawały mi się tak odległe i
niemożliwe. Do tego czasu zdążyłam już znaleźć pracę i złożyć
wypowiedzenie, bo rzeczywistość okazała się nie tak cudowna jak
obiecanki na rozmowie kwalifikacyjnej. Norma. Poznałam już część
miasta, więc będę miała dużo do opowiadania. Powoli
przyzwyczajam się do mieszkania samej, zasypiania w pustym domu i
ciszy, jaką mam. Było to absurdalnie trudne zadanie, szybciej
nauczyłam się rozkładu jazdy autobusów. Nic w tym dziwnego, jeśli
przez tyle lat mieszkało się w domu, gdzie zawsze słychać było
dzieci, psy i każdego dnia musiał przewinąć się przez dom ktoś
znajomy. Poza tym wszystko okazało się być łatwiejsze niż
przypuszczałam. Podobno początki dorosłości są najłatwiejsze, z
czasem jest coraz trudniej. Mam jednak cichą nadzieję, że to tylko
ludowe pogłoski bez pokrycia ;)
Na dziś to chyba
tyle, resztą wrażeń będę dzielić się z Wami na bieżąco, choć
zanim ruszyłam z pomysłem zdążyło się tego nazbierać. Trzymam
kciuki, żeby wspólna przygoda trwała jak najdłużej. Dobrego
wieczoru!
Komentarze
Prześlij komentarz